wszyscy* pieją z zachwytu nad seedcampem, ja uważam, że było bardzo, bardzo przeciętnie. żaden ze startupów nie był powalający, kilka było niezłych, a część była po prostu bardzo słaba.
ci, którzy wygrali zasłużyli, choć bardzo jestem ciekaw, jaką orientację w rynku narzędzi speech-to-text mieli wszyscy, którzy głosowali na skrybota (być może - ja mam orientację zerową, więc mogę się mylić - na świecie jest już 20 podobnych czy lepszych rozwiązań) oraz gdzie widzą potencjał biznesowy mypolityq.eu (ja widzę taki, który wystarczy na przetrwanie, nic więcej).
ale nic to, startupy (nie wszystkie, ale część) udawały, że w siebie wierzą, „mentorzy”, że wierzą w startupy, było dość sierioznie i po angielsku nawet w czysto polskim gronie (serio!).
dobrze ilustruje to joobilli. w pierwszych słowach swojej prezentacji powiedzieli, o co im chodzi i tym samym odsadzili już 20% konkurencji, która nawet i tego nie potrafiła określić (niektórzy zaś potrafili, ale zajmowało to całe 5 minut). kolejne slajdy i okazuje się, że już coś zbudowali (jakieś 30-40% nie miało strony) i na dodatek, jest to bardzo ładne i ma atrakcyjny, nowoczesny interfejs (w tym momencie wyprzedzają 60% konkurentów). potem pochwalili się tym, że znają rynek na którym chcą działać, jeżdżą po europie na targi, rozmawiają z kontrahentami i zainstnieją w magazynach pokładowych rozdawanych w samolotach (dość ważne w ich branży), sam pomysł można ocenić na mocną czwórkę (w starej skali ocen) i to wystarczyło, by wygrać!
więc moi drodzy entuzjaści, nie przesadzajcie z tymi peanami.
jeśli się mylę, to z największa przyjemnością odszczekam te słowa za 3 lata, gdy któraś z tych firm zadebiutuje na nasdaq.
* ok, nie wszyscy.